Turcja, czyli zanim zaczniesz grać w wielką politykę, zawiąż buty.

Prezydent Recep Tayyip Erdogan grożący spekulantom, premier wzywający biznes do ścięcia cen o 10%, mobilizacja społeczeństwa do donoszenia o próbach spekulacji, naloty na sklepy i kontrola cen pasty do zębów przez policjantów.  Te działania, zdawałoby się nie do pomyślenia we współczesnej Turcji, mogą być znane z autopsji jedynie starszym czytelnikom „Układu Sił”. Co stało się z krajem, którego prezydent jeszcze rok temu uważał, że dwucyfrowa inflacja w gospodarce rozwijającej się nie stanowi problemu i wzywał do obniżania kosztów pożyczek?

Bezpośrednią przyczyną obecnych problemów Turcji był konflikt ze Stanami Zjednoczonymi.  Spór dotyczył przetrzymywania, praktycznie w charakterze zakładnika, amerykańskiego pastora Andrew Bransona. Zakładnika, bo prezydent Turcji sugerował wymianę kaznodziei za kaznodzieję, mając na myśli przebywającego w USA Fetullaha Gülena, którego oskarża o zorganizowanie puczu. Można też dopatrywać się w tym „przywołania do porządku” członka NATO, który ostatnio zbytnio flirtuje z Rosją i próbuje grać na dwa fronty, kupując amerykańskie samoloty F-35 i rosyjskie systemy rakietowe S-400. Pytanie, co spowodowało, że w Turcję można było tak łatwo uderzyć?

„Deficyty w rachunkach bieżących nie są problemem, dopóki nie są problemem”

Przez ostatnią dekadę (poza latami kryzysu 2008-2009) wzrost gospodarczy Anatolijskiego Tygrysa oscylował powyżej 6%, a nawet w niektórych kwartałach 2011 i 2018 roku osiągnął ponad 11%.

 

Roczne PKB Turcji

Roczne PKB Turcji

Zdaniem jednak ekonomistów i wbrew propagandzie AKP – która wygrywała wybory nie pod hasłem islamizmu, a sprawnego zarządzania gospodarką i państwem – wzrost ten był oparty na bardzo ryzykownych czynnikach. W roku największego sukcesu gospodarczego Turcji, wieloletni szef działów analiz rynków pieniężnych (m.in. Bank of America Securities, Credit Suisse) David P. Goldman napisał, że turecki model rozwoju nie odbiega od modelu latynoamerykańskiego, który kończy się głębokim kryzysem. Mniej więcej w tym samym okresie prof. Leszek Balcerowicz ostrzegał przed nieskutecznością reform Turcji związaną z nadmiernym etatyzmem, a rok temu mówił o chwiejnych finansach kraju. Co takiego niepokoiło ekspertów w tureckiej makroekonomii?

Poziom zadłużenia tureckich gospodarstw domowych

Poziom zadłużenia tureckich gospodarstw domowych

Przede wszystkim, wzrost gospodarczy opierał się na łatwo dostępnym kredycie dla gospodarstw domowych. Stymulowanie wzrostu PKB konsumpcją powodowało zadłużanie się państwa za granicą i wzrost deficytu w obrotach bieżących.

Deficyt w obrotach bieżących nie jest niby jakimś odejściem od normy w gospodarce światowej, ale jak mówił cytowany przez Goldmana Christian Keller, szef analiz rynków wschodzących w Barclays Bank: „Deficyty w rachunkach bieżących nie są problemem, dopóki nie są problemem.” Co to oznacza?

Dopóki jest koniunktura globalna i utrzymywana jest płynność na rynkach międzynarodowych, inwestorzy chętnie pożyczają pieniądze kupując tureckie obligacje notowane przez agencje ratingowe jako spekulacyjne. Jeżeli jednak pojawi się ryzyko, będą starali się wyjść z tureckich obligacji, powodując dalsze obniżanie się wartości tureckiej liry, co jeszcze bardziej pogorszy zdolność Turcji do regulowania długu zagranicznego, który będzie trzeba spłacać w coraz droższych dolarach. Co gorsza, spora część długu zewnętrznego była finansowana krótkoterminowymi obligacjami, a rezerwy walutowe banku centralnego nie były w stanie pokryć krótkoterminowego finansowania.

I to ryzyko było znane w Turcji od co najmniej dekady. Kraj został wystawiony do gry w międzynarodowego salonowca.

Niedostateczne pokrycie zagranicznych zobowiązań krótkoterminowych rezerwami walutowymi

Niedostateczne pokrycie zagranicznych zobowiązań krótkoterminowych rezerwami walutowymi

Sążnistego klapsa w tym roku wymierzył Ankarze Donald Trump, nie był on jednak pierwszym. Prowadząc czystki po nieudanym puczu w 2016 roku, reżim Erdogana przetrzymywał nielegalnie w aresztach obywateli także innych państw, w tym Niemiec. Nad wyraz często Turcja mieszała się w niemiecką politykę wewnętrzną, antagonizując turecką diasporę z krajem zamieszkania, coraz głośniej pisano o kontrolowaniu meczetów w Niemczech przez Diyanet (tureckie ministerstwo ds. religii), wychodziła na jaw aktywność tureckiego wywiadu MIT. Niepokój budziły także zmiany w kierunku coraz bardziej autokratycznych rządów.

W ostatnim kwartale 2017 roku prasa informowała, że Niemcy szukają możliwości obcięcia finansowania dla Turcji przez unijne banki, takie jak Europejski Bank Inwestycyjny, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, czy niemiecki Kreditanstalt für Wiederaufbau. Kanclerz Angela Merkel zapowiadała także zmniejszenie funduszy przedakcesyjnych dla Turcji. W samym 2017 roku finansowanie z EIB spadło ponad czterokrotnie – z 2,23 mld euro do 0,5 mld, chociaż bank zaprzeczył, że jest to spowodowane czynnikami politycznymi. Ograniczono też gwarancje eksportowe rządu Niemiec dla Turcji, które przywrócono dopiero w lipcu 2018 roku, po wypuszczeniu przez Turcję niemieckiego dziennikarza i zniesieniu stanu wyjątkowego.

Dopiero jednak, kiedy prezydent Trump 10 sierpnia 2018 ogłosił podniesienie taryf celnych na turecką stal i aluminium i okrasił to oświadczeniem, że relacje Turcji i USA po raz pierwszy są złe, na rynkach rozpoczęła się panika. W rezultacie Turcja spełniła żądania USA i pastor Branson wrócił do kraju. Natomiast turecka lira jest już czterokrotnie tańsza w stosunku do dolara od momentu, kiedy Goldman pisał swoją analizę. Cele inflacyjne Turcji na rok bieżący to 21% w tym roku, 16% w następnym i 10% w 2020. Do stulecia Republiki (2023) Erdogan ma nadzieję wrócić do około 6%. Rząd chciałby pobudzić inwestycje i uniezależnić się od eksportu, ale technologię kupi dzisiaj już o 25% drożej, niż to miałoby miejsce w połowie roku. W efekcie śniąc marzenia o potędze, Erdogan skończył z krajem uzależnionym od pomocy z zewnątrz.

Wygląda na to, że zanim zacznie się grać w wielką grę na dużym boisku ( czyli budować regionalną mocarstwowość), może warto sprawdzić, czy zawiązało się sznurowadła (czyli wskaźniki gospodarcze są stabilne).

Artykuł ukazał się w magazynie „Układ Sił” 10/2018

 

Ekspert do spraw islamu politycznego i terroryzmu. Autor licznych publikacji prasowych, komentator mediów. Absolwent studiów doktoranckich Collegium Civitas na Wydziale Stosunków Międzynarodowych. Obecnie pracuje nad pracą doktorską na temat "Myśli politycznej Jusufa Al-Karadawiego".

Leave a Reply